Przyjechała do Holandii 13 lat temu z Rychlika koło Piły w Wielkopolsce, ale malować zaczęła dopiero niedawno.
Jak się Pani podobała wystawa w Aalsmeer.
‘Pierwszy raz byłam na takiej wystawie. Bardzo mi się podobało. Obejrzałam wszystkie obrazy ale nie znałam takich prac jak moje. Ja maluję bardziej realnie. U mnie musi być woda, słońce, odbicie drzewa. Nie lubię malować zwierząt i portretów. W tym się nie widzę, nie czuję tego. Także abstrakcje mnie nie pociągają,’
Od dawna już Pani maluje?
‘Zaczęłam malować dopiero jako osoba dorosła, jakieś dwa lata temu, choć już od dzieciństwa miałam ku temu skłonności. Moja mama zawsze mówiła: ‘Zobaczysz, będziesz malowała’. Ze względów osobistych dopiero teraz pozwoliłam sobie robić to, co lubię, to co zawsze chciałam, ja kocham malarstwo.
Dla mnie to jest jakby terapia. Potrafię zamknąć się w swoim świecie nawet na 5, 6 godzin. Wszyscy w domu wiedzą, mąż i dwójka dzieci, że to jest mój czas i respektują to. Cieszą się, że mam jakąś pasję Czasami coś mi się nie udaje. Odkładam to, prześpię się, rano wstanę i idę do pracy. Jak wracam z pacy to mam już nowe pomysły.’
Czy ma kontakty w środowisku artystycznym?
‘Mam dużo kontaktów online z ludźmi w Polsce, którzy zaczęli malować w starszym wieku. Biorę udział w różnych szkoleniach. Pomagamy sobie wzajemnie, ale ja czuję, że mogłabym wypłynąć na szersze wody, malować coś innego niż oni. Podobno widać, że wciąż idę do przodu – mówi śmiejąc się - Może zacznę większe formaty malować?
Odkryła Pani u siebie talent?
‘Jeżeli ktoś coś bardzo chce robić i stara się szlifować, uczyć, lekcje brać, to zacznie to kiedyś wychodzić.’
Czy ma Pani jakieś obrazy sprzed dwóch lat?
‘Nie mam ich w domu, bo pierwsze obrazy oddawałam na cele charytatywne. Licytacje dla chorych dzieci w Polsce, dla kliniki. Było chyba zainteresowanie, bo szybko poszły. To dodawało mi motywacji. Myślałam, że jednak chyba nie robię tego źle, warto może to szlifować. Zaczęłam na YouTube, gdy zobaczyłam pierwsze lekcje, jedną, drugą, trzecią. Później zaczęłam sama malować.’
Wystawia pani gdzieś?
‘Nie, ja jestem chyba za skromna, ja się jeszcze uczę. Każdy mówi, że powinnam już powoli zacząć wystawiać. Mam tylko swoją stronę na Facebooku. Olinka Ola.’
Czy ma kontakty z artystami w Holandii.
‘Nie, nie mam. Ale postaram się, bardzo bym chciała porozmawiać z kimś, wymienić poglądy.’
Czy sprzedaje swoje obrazy.
‘Bardzo niechętnie. Wolę dać na dobry cel, mam z tego większą przyjemność. Lubię pomagać ludziom. Szczerze mówiąc to ja lepiej się czuje jak oddaję moje obrazy charytatywnie pomagając dzieciom chorym w Polsce, bo wiem, że to idzie na dobry cel, że pomagam w ten sposób. Dużo w ten sposób oddaję. Czasami zgłaszają się różne fundacje do mnie z prośbą, żebym coś namalowała, bo tam na przykład jest dziecko ciężko chore i zbierają pieniądze.
Jeżeli ktoś zwraca się do mnie, że chce kupić mój obraz to nie odmówię, ale bardzo mi się trudno nim rozstać. Nie wiem czy każdemu artyście tak ciężko jest się rozstać ze swoimi obrazami. Ostatnio zawiozłam jednemu panu obraz, ale po jakimś czasie tak bardzo było mi szkoda tego obrazu, że chciałam pojechać do niego z powrotem i odkupić ten obraz, nawet więcej bym mu za to chciała zapłacić, Nie wiem, czy to jest jakaś choroba?’
Jeśli sprzedaje pani obrazy, to na podstawie własnej czy rynkowej ceny?
‘Mówią, że sprzedaję za grosze, ale te obrazy są dla mnie więcej warte niż pieniądze,
W każdy obraz, który maluję, wkładam dużo serca, robię to z całym oddaniem, z całym uczuciem, tak trudno mi się później z nim rozstać.
Ostatnio namalowałam obraz i po pięciu minutach wystawiłam go na Facebooku. Szybko dostałam dwie wiadomości od księgowego i od jakiegoś pana. Czy ten obraz jest dostępny i ile bym chciała za niego. Tak na początku brałam tylko za materiały, bo ja cały czas się uczę. Czyli chyba 25 euro wzięłam za ten obraz.
Muszę chyba zacząć inaczej do tego podchodzić.’
Dużo Pani maluje?
Chyba tak, ale trzeba mieć do tego natchnienie. Nie można na siłę, na siłę to nie wyjdzie nic. Tak samo na szybko też nie.
Tak się nie mogę doczekać wiosny, kanały, drzewa odbicia w wodzie. Wezmę walizeczkę, sztalugę i będę sobie w spokoju malować. Teraz jest zimno i śniegu nie ma. Na wakacje wybrałam Paryż w tym roku. Pojadę z synem. On mi powiedział: weźmiesz krzesełko i będziesz malować swoje marzenia.
Życzymy miłych wakacji i ładnych scen nad Sekwaną.
Z Aleksanrą Marzec rozmawiał Waldemar Pankiw